21 marca 2015

SPAGHETTI Z MAŁŻAMI / SPAGHETTI VONGOLE


Moja ostatnia wizyta u fryzjera zaowocowała nie tylko udaną fryzurą
i kolorem włosów ale najfajniejszą zdobyczą dla mnie był  właśnie ten przepis, który jest w tytule mojego posta. Otóż czekając dosłownie chwilę na swoją kolej sięgnęłam  od niechcenia za książkę, kuszącą swą zieloną okładką i jak się okazało było to wydanie z serii kulinarnych a autorem był Gordon Ramsay, już miałam ją odstawić z powrotem, bo ten Pan wcale
a wcale mi się nie podoba, ale postanowiłam dać mu szansę;) Co gorsza
a może i „lepsza”  w książce jest wiele zdrowych i smacznych przepisów, które zawojowały moje  kubki smakowe tak, że  momentalnie wtedy poczułam się głodna i o niczym innym  nie myślałam, tylko żeby zdobyć świeże małże. Uwielbiam owoce morza i przyznam się, że najbardziej gustuję
w baby ośmiorniczkach. Kiedyś chciałam przejść na wegetarianizm, ale moje uzależnienie od tychże jest niestety  silniejsze i jak bez spożywania mięsa z zwierząt lądowych mogę się zdecydowanie obejść tak bez tych wodnych nie. Po za tym zwierzątka morskie zawsze kojarzą mi się z morzem, wakacjami, słońcem i plażą. Dziś dzielę się z Wami tymi wspomnieniami poprzez wspaniały przepis który pochodzi z książki kucharskiej Gordona Ramsaya. 

SKŁADNIKI na 4 porcje:

1 opakowanie świeżych małży, (mule będą znakomite)
300 g makaronu spaghetii z mąki pełnoziarnistej
2 łyżki oliwy z oliwek
3 ząbki czosnku
1 szalotka 
1/4 papryczki chili
75 ml białego wina ( polecam mołdawskie z 2011 Lavina Grand Reserve)
garść  świeżej bazylii
2 łyżki natki pietruszki

PRZYGOTOWANIE:

  1. Małże dokładnie myjemy w zimnej wodzie, te które są niezamknięte wyrzucamy.
  2. Gotujemy makron spaghetti al dente według przepisu na opakowaniu.
  3. W połowie czasu gotowania makaronu w dużym garnku podgrzewamy oliwę, wrzucamy do niego małże, czosnek, szalotkę i bazylię, po czym wszystko zalewamy winem i przykrywamy pokrywką. Gotujemy około 4 minuty, potrząsając od czasu do czasu garnkiem.
  4. Następnie odcedzamy małże zachowując  sos, który ponownie gotujemy, doprawiamy pietruszką, pieprzem i odrobiną soli. Małże, które się nie otworzyły wyrzucamy.
  5. Odcedzony makaron dodajemy do sosu a w raz  z nim małże. Całość  mieszamy i rozdzielamy na talerze podając z kawałkami bagietki. Rozkoszujemy się aromatami, smakami i popjamy danie białym winem.
  6. SMACZNEGO:))
Wiosenny detoks

5 komentarzy:

Lena pisze...

Wyglądają te małże bosko ;)

domowacukierniaewy.blox.pl pisze...

Wykwintnie, jak smacznie! :)

poproszedokladke.pl pisze...

zdecydowanie jeden z moich ulubionych makaronów, tak cudownie prosty i genialny w smaku! obłędne zdjęcia :-)

Łycha Smaków pisze...

nigdy nie robiłam małży - szczerze to boje się ich w Polsce kupić :)

Drink Eat Live pisze...

Nie ma się czego bać;)) Są świeżutkie, ledwo co złowione i zapaczkowane. Ja kupiłam ostatnio mule holenderskie:)) Bałam się kupować ośmiorniczek, ale na prawdę można kupować śmiało))